Miłość to patrzeć w tym samym kierunku

Miłość to patrzeć w tym samym kierunku

16.11.09

Gotujemy po polsku - podsumowanie

Podsumowanie akcji Gotujemy po polsku juz gotowe

Gotujemy po polsku! - edycja II - podsumowanie


A z innych spraw to u mnie zastój robótkowo kulinarny. Przygotowuję się do egzaminow ECDL (mam już 4 moduły za sobą, wszystkie zdane powyżej 92 %) zostały mi jeszcze 3. Dodatkowo 19 grudnia zdaje teoretyczny egzamin z przepisów kodeksu drogowego. W związku z tym proszę o wybaczenie za opieszałość w pisaniu.

10.11.09

Lazanki czyli mezczyzni sa dziwni ;-)

Od pewnego czasu mój mąż ma napady pt. chcę coś tradycyjnego. Prawdę mówiąc ma te napady co drugi dzień, co momentami bywa męczące. Gdy raz stwierdził, mam ochotę na łazanki nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Wielokrotnie mi mówił, ze nie lubi tej potrawy. Po czym stwierdził, ale wiesz zrób takie jak jadłem w szkole podstawowej na stołówce. Zapytałam się czy mógłby mi coś więcej powiedzieć na temat tych łazanek a on stwierdził "nie wymagaj ode mnie za dużo to było w pierwszej klasie". Czyż mężczyźni nie są dziwni? ;-)


W każdym bądź razie stwierdziłam ze pójdę za instynktem. Sama łazanek nie lubię i przyznaje otwarcie nie próbowałam. Ale Krzysiek był tak zachwycony efektem, ze poprosił żebym częściej je robiła.




Łazanki


Składniki na 2 porcje

1/4 malej bialej kapusty
1/2 szklanki makaronu - ja uzylam platow do lasagne, pokruszylam je przed gotowaniem
1/1 łyżki  zielonej pietruszki
2 plastry boczku (okolo 10 dag)
2 łyżki masła
1/2 cebuli
1/4 łyżki suszonych warzyw (używam mieszanki ze sklepu mniammniam.pl)
1 łyżka oleju
sól i pieprz
dodatkowo masło do odgrzania
    Przygotowanie:
    Kapustę i cebule drobno posiekałam. W rondlu rozgrzałam masło, poddusiłam na nim kapustę, dodałam połowę przygotowanej cebuli, zalałam 2 szklankami wody. Dodałam pietruszkę, warzywa, sól i pieprz. Gotowałam do miękkości, około 40 min.
    Ugotowałam makaron w lekko osolonej wodzie. Boczek pokroiłam i podsmażyłam na oleju. Pod koniec smażenia dorzuciłam resztę cebuli.
    Kapustę odcedziłam, wymieszałam z makronem i boczkiem. Doprawiłam lekko do smaku i odstawiłam, żeby się przegryzło. U mnie łazanki czekały do następnego dnia. Podgrzałam je na patelni z masłem. Proste, nieprawdaż?


    To moja propozycja na akcje - Gotujemy po polsku

    Gotujemy po polsku! - edycja II

    5.11.09


    Nie mam nic drutowego do pokazania. Pracuje obecnie nad kilkoma prezentami dzierganymi dla rodziny. Pokażę je dopiero po świętach. Prace posuwają się bardzo powoli do przodu. Jestem zawalona nauka na kursie, ale jak na razie wszystkie egzaminy zdaje bardzo dobrze, więc nie żałuję zainwestowanego w naukę czasu. Dodatkowo zapisałam się na egzamin teoretyczny z przepisów prawa drogowego i jeśli się uda to po Świętach Bożego Narodzenia będę mogła zacząć uczyć się jeździć. Momentami wydaje mi się, że za dużo rzeczy chcę ogarnąć na raz: kurs, dom, kociaki, prawko, prezenty itd. lecz z drugiej strony uwielbiam być zajęta i brakowało mi uczucia spełnienia. Oczywiście do pełni szczęścia brakuje mi pracy, ale należy się cieszyć tym, co się ma.

    A tak z innej beczki, pokażę Wam naszyjnik, który przygotowałam dla Mamy Koleżanki. W tej chwili pewnie już jest gdzieś w samolocie nad oceanem. Mam nadzieję, że dotrze na czas.




    Miłego popołudnia wszystkim. Nie dajcie się jesiennej depresji. Życie jest piękne pomimo wszelkich przeciwności.

    2.11.09

    organizacyjnie



    Czy już wspominałam, że, mam najcudowniejszego męża na świecie? Znudzony moim marudzeniem, że nie mogę robić biżuterii przy dwóch wariatach nie dość, że, kupił mi małe biurko i fajne krzesło, to jeszcze pomógł zamienić część wolnej sypialni w pracownię. Mam tam stół (ten, który do tej pory używałam jako biurka pod lapka), szafki na szpargały i przede wszystkim święty spokój i miejsce, do którego kochane kociszcza nie mają dostępu. Czegoż chcieć więcej, a tak… żeby doba była dłuższa.
    Zdjęć pokoju niestety nie mam, bo ciężko przy obecnym świetle i wciąż wymaga on conieco pracy, ale za to mam zdjęcia dwóch kochanych wariatów.


    Ripciu



    Boni

    26.10.09

    Ziemniaki w cieście


    Czas leci niesamowicie szybko. Ani się obejrzałam a tu już zbliża się koniec października. Mój dzień chwilowo jest podzielony pomiędzy obowiązki domowe, wymagający kurs, rozbrykane kocięta oraz marudzącego jesiennie męża. Udaje mi się wykroić chwilę na robienie na drutach czy przeczytanie czegoś, ale z coraz większym trudem. Mam nadzieję, że wraz z końcem serii egzaminów, jaka mnie czeka w ciąg u najbliższych 6 tygodni uda mi się częściej tu zaglądać i pisać.


    Na razie rozkoszuję się codziennymi spacerami do ośrodka szkoleniowego i piękną kolorową jesienią.
    Uwielbiam jesień i tą ciepłą, nieśmiała wrześniowa, kapryśna acz kolorową październikową oraz mokrą i ponurą listopadową. Kojarzy mi się ona z wyprawami na działkę do rodziców, z zapachem świeżo zoranej ziemi, z ogniskiem, w którym paliło się resztki wyschniętych chwastów a przede wszystkim z ziemniakami pieczonymi w żarze ogniska. Tęsknie za prostotą tamtych dni, za beztroską właściwą dzieciństwu i za tamtym smakiem. Przyznam się jestem fanką ziemniaków. Uwielbiam je w prawie każdej postaci, pieczone, smażone, gotowane i z koperkiem.

    Gdy Olga Smile zaproponowała Zabawę Ziemniaczaną wiedziałam, że znajdę czas żeby wziąć w niej udział. Moja propozycja jest bardzo prosta. Cos, co przygotowuje się tak o na przekąskę albo gdy ma się ochotę na coś innego jako dodatek do obiadu.


    Ziemniaki w cieście




    Porcja na 4 osoby

    Składniki:
    4 średniej wielkości ziemniaki
    1 duże jajko
    Mąka
    3 łyżki mleka
    Sól, pieprz i zioła prowansalskie
    Olej

    Przygotowanie:
    Ziemniaki obrać, umyć i osuszyć. Pokroić w cienkie plasterki(mniej niż 0,5 cm grubości). Jajko wymieszać z mlekiem, szczypta pieprzu i ziołami, dodać mąkę. Ciasto powinno mieć gęstość kwaśnej śmietany. Rozgrzać olej w głębokim naczyniu (takim, w którym smażycie frytki – ja do tego używam wok). Plasterki ziemniaków moczyć w cieście i smażyć na złoto. Odsączyć na ręcznikach papierowych, posolić. Dobre zarówno na ciepło jako dodatek do obiadu jak i na zimno jako przekąska.

    Smacznego.


    Ziemniaczany Sezon 2009

    4.10.09

    Szal dla Połówka

    Udało się. Skończyłam wbrew przeciwnościom losu szalik dla Krzyśka. Zależało mi na tym, żeby zdążyć przed naszą 6 rocznicą. I udało się. Wprawdzie koty robiły co mogły żebym nie miała chwili na dzierganie, dodatkowo znów się mocno przeziębiłam, ale wreszcie robota skończona. Szal robiłam na drutach nr 7, ze wspomnianej już Marble Chunky. Ma 197 cm długości. Mąż stwierdził, że od jutra zaczyna go nosić. Mam tylko nadzieję, że uda mi się go zblokować.


    Tu szal na ludziu


    i na schodach - jedyne w miare jasne miejsce w pochmurne dni.




    Włóczka jest rewelacyjna. Miękka, przyjemna i wydajna. Na pewno do niej wrócę.
    Teraz muszę skończyć szal dla Taty, a następne w kolejce jest moje bolerko.

    do zobaczenia

    18.9.09


    Tym razem będzie trochę kulinarne i trochę robótkowo. Druty chwilowo poszły w odstawkę w związku z obecnością kociaków, moim kursem i robieniem kartek świątecznych. Tak wiem, do Świąt Bożego Narodzenia jeszcze kilka miesięcy, ale przygotowanie kartek trochę trwa a ja chciałabym wszystkich obdarować własnoręcznie zrobionymi.
    Jak na razie trwają prace kolorujące i liczenie ile kartek potrzebuję. Poza tym kociaki dokazują, codziennie spędzam z nimi dużo czasu i wprost uwielbiam, gdy zasypiają na moim brzuchu. Wczoraj zaliczyliśmy pierwszą wizytę u weterynarza, maluchy spisały się dzielnie i podbiły serce pani doktor.


    Ale wracając do głównego tematu. Robótkowo kartka ślubna, przygotowana dla Krzyśka przyjaciółki z dzieciństwa Małgosi. Gosia i Kamil będą sobie ślubować jutro. Gratulacje i wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia.

    A kartka wygląda tak:





    Co do kulinariów to od dłuższego czasu chodziły za mną kruche babeczki z kremem z białek czekolady. Zdecydowałam się skorzystać z przepisu na ciasto podanego przez Małgosie.dz Ciasto się świetnie robi, super się wałkuje i jest po prostu genialne. Przygotowałam 20 babeczek a resztę ciasta zużyłam na ciasteczka.





    Przygotowałam do nich krem z białej czekolady i serka mascarpone, na który pomysł parę miesięcy temu podała mi Boshka z forum Ciocin.


    Składniki na krem ilości wystarczającej na 20 babeczek
    150 ml śmietany kremówki
    150 g serka mascarpone
    100 g białej czekolady
    Kilka kropel alkoholu kokosowego


    Przygotowanie:
    Czekoladę rozpuściłam na parze. Śmietanę ubijałam aż prawie zgęstniała, dodałam pozostałe składniki, zmiksowałam razem i odstawiłam do lodówki na około 3 h żeby zgęstniało.

    Szprycą nakładałam krem do babeczek i dekorowałam plasterkami brzoskwiń w syropie. Najlepsze następnego dnia, gdy ciasto lekko nawilgnie.

    Smacznego

    A na koniec tej bardzo chaotycznej notatki moje dwa maluchy

    Boni




    Ripcio




    Czyż one nie są cudowne?

    Info

    Uwaga: Wszystkie zdjęcia na tym blogu są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie